Zaloguj się

Menu

Kursy internetowe

Moc bajek terapeutycznych również dla nauczycieli

Pragniemy Państwu zaprezentować bajkę autorstwa pani Marioli Rosłoniec, która zainspirowała się naszym kursem o bajkach terapeutycznych.

 

O TYM, JAK TO OKULARY POTRAFIĄ WSZYSTKO ZMIENIĆ  

Siedziałem sobie jak zwykle w pudełku na półce i zastanawiałem się nad tym, co też dziś ciekawego się wydarzy.

Nagle usłyszałem jakieś szepty. Nastawiłem uszu, żeby lepiej słyszeć.

‒ Wiesz, że Amelka siedzi w szatni i wcale nie chce przyjść do klasy? – zaszeptał pierwszy głos.

‒ Naprawdę? Ale dlaczego? – zdziwił się drugi głos.

‒ Nie wiesz? To przez te okulary. – powiedział pierwszy.

‒ Jakie okulary? – dopytywał się drugi głos.

‒ No właśnie, jakie okulary? Przecież Amelka nie nosi okularów... – zastanawiałem się.

‒ Amelka ma okulary! A w szatni Antek i Franek strasznie jej dokuczali…

Reszty już nie usłyszałem, bo aż się zagotowałem ze złości, a pani poprosiła, żeby głosy (to znaczy Zosia i Michalinka) wróciły na swoje miejsca. Już chciałem porozmawiać sobie z tymi chłopcami, ale pomyślałem, że zrobię to później. Teraz najważniejsza była Amelka. Szybko zeskoczyłem z półki i co sił w nogach popędziłem do szatni. Amelki nigdzie nie było. Nagle usłyszałem z kącika ciche

pochlipywanie. Podszedłem bliżej. Zobaczyłem poruszający się niebieski płaszczyk.

‒ Tu się schowałaś? – zapytałem, pakując się pod płaszczyk. – Świetna kryjówka. ‒ dodałem.

‒ To tyyyyy, Bratkuuuu… ‒ łkała Amelka i jeszcze bardziej skuliła się w sobie.

‒ Amelko, co się stało? – zapytałem ostrożnie. – Czy o to chodzi? – wskazałem na okulary leżące na kolanach dziewczynki. Amelka kiwnęła głową.

‒ Pani doktor mówiła, że to nic strasznego, mama też powiedziała, że jest mi ładnie… To ja je założyłam… i wtedyyyy…

Amelka opowiedziała mi o tym, co działo się w szatni, gdy weszli Antek i Franek i zobaczyli ją w okularach.

‒ Muszę je nosić. Pani doktor wytłumaczyła mi dlaczego, powiedziała też, że jeśli nie będę ich zakładać, to sama sobie zaszkodzę. Nie chcę sobie zaszkodzić… yyyy… ‒ i znów zaniosła się płaczem.

‒ Tak, pani doktor wie, co mówi. – pokiwałem głową. – Ale okulary, to przecież nie koniec świata. – dodałem i poprosiłem, żeby je przymierzyła.

‒ Amelko, jak ty pięknie wyglądasz! – wykrzyknąłem zachwycony.

‒ Naprawdę? Ty też Bratku, jesteś taki… wyraźniejszy. ‒ uśmiechnęła się nieśmiało.

‒ Naprawdę. – potwierdziłem. - No nie, tak być nie może! Wycieraj oczy! Idziemy do klasy! – zdecydowałem.

‒ Ale… ja się wstydzę. – dodała i spuściła głowę, a po policzku znów popłynęły łzy.

Wziąłem Amelkę za rękę i pociągnąłem za sobą. Ociągała się, ale ja nie rezygnowałem. Po drodze wymieniałem wszystkie znane mi osoby, które noszą okulary. Amelka zauważyła, że to im w niczym nie przeszkadza, a nawet pomaga. W końcu zatrzymaliśmy się przed klasą.

‒ Nie ma mowy, nie wejdę! Nie wejdę i już! – uparła się, ale ja szybko otworzyłem drzwi i lekko wepchnąłem ją do klasy.

‒ O, Amelka! – powitała ją pani. – Jak pięknie wyglądasz! – dodała z uśmiechem.

Po klasie rozszedł się szmer. Potem wszyscy podziwiali Amelkę w nowych okularach, a Kacper to nawet powiedział, że też chciałby nosić okulary, bo wtedy się mądrzej wygląda. Niestety, jemu pani doktor zabroniła, dlatego teraz nosi okulary przeciwsłoneczne. Na dowód tego, wyciągnął z tornistra ciemne okulary i założył na nos. Wszyscy się roześmiali. Zrobiło się bardzo wesoło. Miło było patrzeć, że Amelka też zaczyna się uśmiechać. A Franek i Antek? Próbowali coś powiedzieć, ale ofuknęły ich Zosia z Michalinką, więc zrezygnowali. Spuścili głowy i usiedli na swoich miejscach, nic nie mówiąc. Ciekawe co sobie teraz myśleli?

‒ Dobra robota. ‒ mruknąłem i zadowolony usadowiłem się w swoim pudełku na półce. ‒ Jak to takie zwykłe okulary potrafią wszystko zmienić… – pomyślałem.

Komentarze (1)

Zaloguj się aby dodać komentarz

Świetna bajka:) Sama jestem od lat okularnicą i wiem jak to bolało. Bratek to suuuper przyjaciel, wiele dzieciaków go kocha.

Małgorzata Makara