Zaloguj się

Menu

Kursy internetowe

Konkurs „Ja czytam”

Magia książki, czyli jak sprawiłem, że moi uczniowie zaczęli czytać. Opowiedz nam swoją historię i poznaj historie innych.

 

Od lat wciąż narzekamy na to, że Polacy nie czytają. Kolejne badania na temat czytelnictwa potwierdzają, że wciąż istnieje spora grupa Polaków, którzy nie czytają w ogóle lub czytają jedną książkę w roku. Ta jedna książka to najpewniej albo sensacja albo po prostu literatura fachowa potrzebna do pracy.

 

Z drugiej strony istnieje bardzo liczna grupa Polaków, którzy czytają bardzo dużo i czytają pozycje ambitne. W miejskich środkach lokomocji widzimy mnóstwo zaczytanych osób – więcej niż kiedykolwiek. Pisze o tym Roland Maszka – nauczyciel polonista. Zapraszamy do lektury tego tekstu.

 

To jak to jest z tym czytaniem? Czy Państwa zdaniem czytamy coraz mniej czy coraz więcej? A może różnie w różnych środowiskach? Czy czytają Państwa uczniowie? Czy wolą książki tradycyjne czy w wersji elektronicznej? Czy nauczyciel jest w stanie sprawić, by jego uczniowie polubili czytanie?

 

Zapraszamy do dzielenia się doświadczeniami. Prosimy opowiadać swoje historie o dobrych i nie najlepszych doświadczeniach, o sukcesach i porażkach. Swoje refleksje prosimy publikować na naszym forum (TUTAJ). Najciekawsze wypowiedzi zostaną opublikowane w elektronicznym wydaniu Kuriera edukacyjnego Operonu i w Magazynie dla nauczycieli z pasją „Nauczyciel-Uczeń”. Ponadto każdy uczestnik konkursu otrzyma nagrodę książkową.

 

Konkurs trwa do 4 stycznia 2015 roku.

  REGULAMIN KONKURSU

Komentarze (8)

Zaloguj się aby dodać komentarz

Jestem nauczycielem z ponad dwudziestoletnim stażem. Od dwóch lat pracuję też jako nauczyciel bibliotekarz. Kiedy zaczęłam tę pracę postawiłam sobie główny cel: przyciągnąć dzieci do biblioteki.
Początkowo obserwowałam ich zachowania w bibliotece, patrzyłam na co zwracają uwagę. Następnie przeszłam do działania. Wyeliminowałam książki szare, przestarzałe, niewspółczesne. Zmieniłam sposób eksponowania książek, ze szczególnym uwzględnieniem ich kolorowej, przyciągającej wzrok szaty graficznej. Szczególną troską otoczyłam najmłodsze dzieci, wychodząc z założenia, że jeżeli się w dzieciństwie zaprzyjaźnią z książką to będą do niej już zawsze wracać. Przeprowadzałam konkursy czytelnicze i plastyczne z nagrodami. Zadbałam o miły, przyjazny wystrój biblioteki.
Na efekty nie musiałam długo czekać: mam czytelników, którzy czytają całe serie książek. Ostatnio podczas rozmowy z rodzicem dowiedziałam się, że dziecko mając do wyboru radioodtwarzacz czy książki - wybrało na prezent książki. I to była dla mnie bardzo miła wiadomość.

Marzena Cyrankiewicz

Od dziesięciu lat pracuję w szkolnej bibliotece i jednocześnie jestem nauczycielem polonistą. Prawdziwą bolączką w mojej pracy był i jest brak literatury dla młodzieży. Analiza stanu czytelnictwa bezlitośnie obnażała stan rzeczy istniejący w mojej bibliotece: nie mamy co czytać. W młodszych klasach miałam dzieci zarażone pasja czytania, takie , które wypożyczały i co najważniejsze, czytały książki.W klasie czwartej następował dramatyczny spadek wypożyczeń. I nie pomagały konkursy. Wprowadziliśmy nawet do kryterium ocen zachowania systematyczne korzystanie z księgozbioru biblioteki szkolnej. Nic nie pomagało. Musiałam również walczyć z wychowawcami i nauczycielami z I- III, którzy za niegrzeczne zachowanie wysyłali dzieci do biblioteki: Byłeś niegrzeczny, marsz do biblioteki, masz wypożyczyć jakąś książkę! Czy to nie chora sytuacja? Jak mam przekonać uczniów ,że obcowanie z książką to prawdziwa przyjemność. Powoli udało mi się wyeliminować niewłaściwe zachowanie nauczycieli- moich kolegów z pracy, którzy mam nadzieję nieświadomie robili mi "krecią robotę". I nadal prowadziłam działania, które doprowadziłyby do zmiany stanu rzeczy w mojej bibliotece. Przede wszystkim zmieniłam wystrój biblioteki na kolorowy: oznaczenia literowe, działowe. Zdjęłam szary papier( swoją drogą co za pomysł obkładać książki w coś takiego?), zadbałam o sponsorów( zyskałam wiele nowych tytułów) , organizowałam kiermasze.
Prawdziwym przełomem stała się lekcja w klasie szóstej, w której uczę języka polskiego . Poprosiłam uczniów o przygotowanie listy książek, które ich zdaniem powinny się znaleźć w szkolnej bibliotece. Rozgorzała się gorąca dyskusja, z której wynikało,że moi uczniowie czytają! Naprawdę! Nawet wymieniają się książkami między sobą. Mają swoje ulubione, do których powracają kilkakrotnie. Swoje ulubione książki przynieśli pani od polskiego, czyli mnie,żebym wyraziła opinie, podzieliła się uwagami. Okazało się,że bardzo chętnie sięgają po Onichimowską, są fani Niziurskiego i Nienackiego. I jak tu nie wierzyć w młodzież? Już wiem,że zmuszanie ich do czytania, straszeniem obniżeniem oceny zachowania, nie ma sensu. Oni sami muszą dojrzeć do czytania, odnaleźć w książce przyjaciela. Cieszę się,że mam takich czytelników. I nieważne,że do szkolnej biblioteki przychodzą tylko po lektury, słowniki , ewentualnie w celach towarzyskich. Ważne,że czytają i prowadzą na szkolnym korytarzu dyskusje na temat nowo przeczytanej książki. Dodatkowo zaobserwowałam znaczny przyrost czytelników z zerówek i klas pierwszych, którym czytają rodzice, a przyprowadza do biblioteki starsze rodzeństwo. Konkursy przeprowadzam nadal, ale nie mają takiego znaczenia dla mnie jak kiedyś, gdy wątpiłam,że młodzież lubi czytać.

Joanna Świątek

Wieczorki literackie to mój sposób na przybliżenie uczniom poezji i zachęcenie do czytania. Ostatni nasz wieczorek poświęcony był poezji Wojaczka. Zachęciłam uczniów do poszukania dowolnych utworów i samodzielnej próby analizy i interpretacji, potem wspólnie napisaliśmy scenariusz filmu o Wojaczku. Uczniowie musieli poszperać trochę w biografii i opracowaniach literackich, poznali przy tym inne teksty poetów wyklętych. Powstał ciekawy film, który wyświetlony został na spotkaniu kawiarenki literackiej, w której to udział wzięli zarówno uczniowie, jak i nauczyciele.
Innym moi sposobem jest umieszczanie recenzji w szkolnej gazetce. Zawsze z zainteresowaniem patrzę na to, co czytają, rozmawiam z nimi i proszę o krótki artykulik.

Jolanta Tinel

Pracuję w oddziale przedszkolnym 5 i 6-latków, jestem również logopedą. W swojej pracy na co dzień staram się zarażac najmłodsze dzieci miłością do czytania i słuchania książek. Każdego dnia "po obiedzie" dzieci siadają na dywanie i słuchają opowiadań oraz bajek. Często do przeczytania przynoszą z domu swoje ulubione książki.W zeszłym roku szkolnym wzięliśmy udział w akcji "Poczytaj Bratkowi", co bardzo spodobało się moim podopiecznym i ich rodzicom. Od tamtej pory pacynka Bratka pilnuje książek w kąciku czytelniczym i zachęca do ich czytania.Co roku organizujemy również "Tydzień Kultury Języka", w ramach którego rodzice, babcie oraz zaproszeni goście czytają opowiadania i bajki dzieciom. Mając ogromna świadomośc o roli książki w kształtowaniu się mowy dziecka i nie tylko , pedagogizuję w tym kierunku rodziców . Kiedy widzę,że moje dzieciaki same sięgają po książki w "czasie zabaw dowolnych"i naśladują ,że je czytają ,jestem przekonana ,iż to zaprocentuje w przyszłości.Sama mam dziecko w młodszym wieku szkolnym, które zaraziłam miłością do czytania.Nasza domowa biblioteczka ugina się od ciężaru książek .

Magdalena Jęczmińska

Od 14 lat pracuję z dziećmi w klasach 1-3. Lubię swoją pracę, a największą satysfakcję odczuwam wtedy, kiedy moi uczniowie zaczynają czytać samodzielnie. Co 3 lata zmieniam metody nauki czytania, bo i dzieci się zmieniają. W bieżącym roku szkolnym nie mogło być inaczej. Moi pierwszoklasiści, tak jak i inne dzieci, są bardzo chętne do pracy, kiedy widzą jej cel i sens. Chłopcy marzą o zawodowym piłkarstwie, dziewczynki o aktorstwie. Wiele czasu poświęciłam na rozmowy o interesujących zawodach, uświadamiając jednocześnie, że bez czytania ani rusz. Każdemu z moich uczniów założyłam skoroszyt, w którym (w koszulkach) znalazły się krótkie teksty złożone tylko z literek, które dzieci już poznały. Te krótkie opowiadania zajmują ok. połowę strony A4. Dwa razy w tygodniu chętni uczniowie czytają wybrany przez siebie tekst, który kilkakrotnie przeczytały w domu, głośno przed całą klasą. Dodatkowo, na każdej stronie, dzieci ilustrują to, o czym przeczytały. Dopiero w ten sposób przygotowany tekst zostaje nagrodzony naklejką. Chętnych do czytania nie brakuje! Dzieci przy okazji rozwijają umiejętność czytania ze zrozumieniem już od momentu, kiedy samodzielnie zaczynają czytać. A przy okazji przeliczania naklejek i porównywania ich ilości z kolegami doskonalą swoje umiejętności matematyczne. Doszło do tego, że czytają nawet w czasie przerw, a to naprawdę niezwykły widok! Jestem przekonana,że kiedy w styczniu moi uczniowie zostaną pasowani na czytelników biblioteki, chętnie wypożyczą książeczki do samodzielnego czytania w czasie ferii, a ja będę z nich dumna.

mariola cieślar

Książka to najprostszy sposób na małe i duże dziecięce problemy, Książka od najmłodszych lat odgrywa w naszym życiu znaczącą rolę. To bohaterowie sprawiają, że niejednokrotnie czytelnik poznaje siebie. W lekturze można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Jako nauczyciel-pedagog posiadający doświadczenie w pracy zarówno z dziećmi młodszymi w klasach I-III, jako polonista IV-VI, a zarówni opiekun szkolnej biblioteki, zwracam szczególną uwagę na fakt, jak cenne są książki, jak wielką siłę w sobie skrywają. Ponadto od kilku lat jestem świadkiem niepokojących sytuacji jakie mają miejsce podczas omawiania lektur szkolnych. Coraz częściej uczniowie nie czytają ich, robią to w sposób wybiórczy lub korzystają z gotowych opracowań. staram się aby obowiązek zapoznania się z dana pozycją nie zrażał młodego czytelnika, lecz stał się ciekawym przeżyciem, pobudzał jego wyobraźnię, a także dawał satysfakcję, a następnie owocował w przyszłości.
W swojej pracy staram się wśród swoich podopiecznych za wszelka cenę pielęgnować nawyk czytania, zarazić ich swoją miłością do książek. Dlatego też podjęłam szereg inicjatyw, nowatorskich metod, które cieszyły się i cieszą wielkim uznaniem uczniów. Poniżej zamieszczam kilka przykładów moich przedsięwzięć realizowanych w szkole:

- wraz z uczniami tworzę kanon lektur szkolnych, tak aby znalazły się w nim książki z tzw klasyki, ale i również tak bardzo lubiana współczesna fantastyka,

- tak bardzo nie lubiane lekcje z lektur przemieniam w zabawę na podstawie lektur, niejednokrotnie uczniowie uczestniczą w niezwykłych wyprawach, turniejach magicznych, malują płoty, uczą się w szkole magii, projektują i tworzą własne ogrody,

- aby ułatwić dostęp do nowych publikacji na terenie szkoły organizuję kiermasze książek, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem wśród uczniów, nauczycieli alei i rodziców,

- organizuję spotkania z autorami książek i ilustratorami, naszą szkołę odwiedzili: Katarzyna Majgier, Ewa Stadmuller, Wiesław Drabik, Marcin Pałasz, Łukasz Zabdyr, Karina Znamirowska,

- przygotowuję specjalne lekcje biblioteczne np cykl spotkań od autora do czytelnika, w książce jest siła, w Krainie Baśni, czytanie-lubię to!,

- organizuje zajęcia biblioterapeutyczne "Oswoić szkołę", podczas których najmłodsi uczniowie zapoznają się z wybranym fragmentem, który następnie staje się inspiracja do dyskusji i zabawy,

- promuję rózne wydarzenia powiązane ze światem książki- organizuję wycieczkę na krakowskie Targi Książki, przygotowuję Szkolne obchody Dnia Bibliotekarza i Biblioteki, specjalne gazetki ścienne, publikujemy specjalne dodatki do prasy lokalnej,

- wraz z dziennikarzami Chochlikarzami stworzyłam film promujący szkolną bibliotekę,

- zorganizowałam akcję "Jakie książki chcecie w szkolnej bibliotece?", podczas której uczniowie podawali propozycje utworów, których brajkuje w szkolnej bibliotece - powstała lista 35 pozycji,

- realizowałam autorski projekt edukacyjny "Stacja Poskwitowo-Tuwimowo" promujący twórczość Juliana Tuwima w roku obchodów,

- organizuję cykliczne konkursy czytelnicze, co roku z innym motywem przewodnim, literackie "Książka, którą warto przeczytać", gdzie nagrodzone prace są publikowane w naszej lokalnej prasie,

- napisałam autorski program zajęć pozalekcyjnych "Biblioteka -książka-ja", w którym to książka stała się inspiracją do różnorodnych działań twórczych uczniów, powstałe prace wielokrotnie zostawały wysyłane na konkursy i tam nagradzane,

- organizuję seanse filmowe, do których scenariusze powstały na podstawie książek, spotkania połączone z dyskusją "podobieństwa, a różniece"

- zorganizowałam Noc w szkole- jak zostać herosem?, do której inspiracją była Mitologia (zabawa integracyjna - walka czterech żywiołów, wykład i nocny seans filmowy- mitologia współcześnie: "Percy Jakson i bogowie olimpijscy").

Nasze nietypowe spotkania z ksiażką na terenie szkoły niezwykle szybką owocują. Uczniowie chętniej czytają, dzielą się swoimi wrażeniami, zapoznają się z treścią książki, by móc uczestniczyć w zajęciach, spotkaniach, akcjach, dbają by coś ich nie ominęło. Na lekcjach z lektur niepostrzeżenie, metodą krok po kroku kształtują swoje umiejetności, zdobywają nowe, uczą się, odkrywają siebie. Często zmagają się z własnymi słabościami, uczą się samodzielności i współpracy. Podczas tych wszystkich zajęć przeżywamy wspólnie niezwykłe chwile, uczymy się jednocześnie wspaniale bawiąc, łączymy przyjemne z pożytecznym, a wszystko to dzięki książce, bo jaka by nie była, w niej zawsze kryje się ogromna siła.

łączę serdeczne pozdrowienia Katarzyna N.

Katarzyna Nogieć

Jestem nauczycielką języka polskiego z kilkuletnim stażem pracy. Uczę tego przedmiotu w klasach IV-VI Szkoły Podstawowej. Czytelnictwo jest dla mnie i dla moich uczniów wartością priorytetową, a zarazem bardzo wysoką rangą w całym procesie edukacyjnym. Od najwcześniejszych lat mojej kariery zawodowej starałam jak najdoskonalej propagować czytelnictwo wśród wszystkich uczniów naszej szkoły. Przystępując do ogólnopolskiego programu ,,Poczytaj mi przyjacielu” realizowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej, zainspirowałam w moich uczniach chęć poszerzania wiedzy poprzez czytelnictwo oraz pokonywania barier związanych z publicznymi wystąpieniami przed licznie zgromadzona publicznością. Uczniowie bardzo skrupulatnie zaangażowali się do tego przedsięwzięcia. Czytając książki swoim młodszym koleżankom i kolegom oraz współpracując w grupie, budowali wrażliwość społeczną, pokonywali bariery i zdobywali doświadczenia w pracy społecznej. Ponadto mieli możliwość wzmocnienia więzi między starszymi uczniami, a ich młodszymi kolegami i koleżankami oraz kształtowania nawyku czytania książek. Dzieciom bardzo podobały się takie spotkania integracyjne, ale największą frajdę sprawiało maluchom ilustrowanie wysłuchanych treści. Uczniowie czuli się wtedy bardzo ważni i potrzebni. Z podziwem przypatrywałam się ich pracy i pełnego profesjonalizmu zaangażowania podczas przygotowań do zajęć. Samodzielnie dobierali książki dostosowane do zainteresowań słuchaczy oraz grupy wiekowej. Takie działanie w dużej mierze poprawiło frekwencję czytelniczą w naszej szkole, a tym samych zapropagowało sięgania po lekturę innym uczniom. Kontynuując wzorce czytalnicze i zachęcając uczniów do czytania książek wpadłam na pomysł, aby ucziowie czytali również swoim rówieśnikom z klasy,a nie tylko młodszym kolegom czy koleżankom. Pomysł bardzo spodobał się wszystkim uczniom klas IV-VI. Nie musiałam ich długo inspirować do działania. Aby uatrakcyjnić uczniom formę pracy, wpadłam na pomysł, żeby każdy uczestnik wylosował sobie numerek, według którwego będzie określona kolejność czytanych książek. Poprzez to uczniowie mieli pełną świadomość, w jakiej kolejności będą czytali przygotowane wcześniej teksty literackie takie jak baśnie, bajki, legendy, mity, opowiadania, wiersze, itp. Podsumowaniem ciężkiej pracy miał być, konkurs dotyczący tematyki przeczytanych utworów. Ogólnie pełen profesjonalizm i 100% zaangażowanie. Czytanie lektur stało się dla moich uczniów przyjemnością i ciekawym sposobem na spędzanie wolnego czasu. A zasoby biblioteczne z dnia na dzień coraz bardziej się poszerzają i uatrakcyjniają proces edukacyjny w szkole.

Agnieszka Typa

Jestem nauczycielem z wieloletnim doświadczeniem, uczę w klasach I-III. Od początku swojej pracy w zawodzie staram się wsłuchiwać w potrzeby grupy,
z którą w danym momencie przychodzi mi pracować. I z przekonaniem mogę stwierdzić, że za każdym razem przejmując opiekę nad kolejną klasą staję
w obliczu nowych wyzwań, którym staram się sprostać. Chyba nikt, jak nauczyciele często niedocenianej wczesnej edukacji dziecka, mogę być i jestem świadkiem małych i większych sukcesów czytelniczych świeżo upieczonych uczniów. Im dłużej obserwuję drogę dochodzenia do czerpania radości
z posiadania umiejętności czytania u moich uczniów, tym bardziej narasta we mnie poczucie odpowiedzialności, by nie zabić w zarodku tego naturalnego pędu dzieci do sprawdzenia, co kryje się za tym rzędem dziwnie prezentujących się znaczków, które w dodatku nie dadzą się często okiełznać, gdy dzieci same próbują przenieść je na papier. Dlatego też pozwalam moim uczniom we własnym tempie rozwijać umiejętność czytania. Dzieci przychodzą do klasy z różnym poziomem kompetencji językowych i funkcji poznawczych, tak jest na przykład w mojej obecnej klasie. Nie robię niczego na siłę. Oczywiście wyznaczam w tym zakresie jakieś reguły dla klasy, ale dopuszczam odchylenia od nich w obie strony. I tym sposobem robią postępy wszyscy uczniowie-każdy z nich pracuje na miarę swoich aktualnych możliwości. Ci czytający doskonale są w stanie przepracować długie teksty, a ci co dopiero poznają arkana sztuki czytania, przepracowują mniej, ale za to na wysokim poziomie. I tak każde dziecko ma poczucie osiąganego sukcesu. Ja też, kiedy obserwuję swoich pierwszaczków, którzy bez przymuszania i ponaglania, z własnej woli odwiedzają szkolną bibliotekę już od jakiegoś czasu, a nawet czynią to dość często. Niewątpliwie pozytywnie na ich zapał do czytania wpłynął fakt, że w zasobach szkolnej biblioteki jest sporo sympatycznych książeczek, które nie przytłaczają swoją objętością młodych czytelników, a barwną i ciekawą oprawą przykuwają ich uwagę. I jeszcze na koniec chciałabym podzielić się z Państwem jedną z sytuacji, która przytrafiła mi się w mojej obecnej klasie. Otóż pewnego dnia, kiedy czytałam swoim dzieciaczkom tekst zamieszczony w "Elementarzu", poprosiłam ich
o śledzenie go, oczywiście w miarę możliwości. Ponieważ nie była to czynność ulubiona maluszków (zwłaszcza gdy nie wszyscy potrafili nadążyć), starałam się mimo wszystko zachęcić dzieci do baczniejszej uwagi. Jeden z chłopców uporczywie wymachiwał mi paluszkami prawie przed nosem, a kiedy zapytałam, co chce nam powiedzieć, odpowiedział mi pytaniem-"Dlaczego mamy śledzić ten tekst"?. Odrzekłam, że powinni mnie sprawdzać, czy się nie pomyliłam.
A może czytam im jakieś głupoty? -dodałam. Na to mój uczeń odparł: " Pani nigdy się nie myli!" (Dla pierwszaków tak to stety czy niestety jest). Powiedziałam im wtedy, że też jestem człowiekiem i też mam prawo się pomylić, zaś oni, jeśli będą sprawnie czytać, pomogą mi wychwycić błąd i go poprawić. I tak to moje pierwszaczki poczuły się ważne i zaczęły chętniej przyglądać się temu, co pani im czyta. Do czego zmierzam przytaczając tę zabawną historię? Chcę powiedzieć, że nauczyciel może wykorzystywać nawet codzienne, zwykłe sytuacje w klasie, aby pobudzać chęć i zapał do czytania. Niekiedy takie drobne gesty, ulotne chwile potrafią poruszyć bardziej delikatne i wrażliwe wnętrze dziecka, niż tysiące nakazów czy innych wysiłków podejmowanych dla osiągnięcia celu.
I ja staram się na swoją miarę zachęcać moich uczniów do czytanie także wychwytując te zwykłe, ale też może i zarazem niezwykłe sytuacje, które niesie życie w klasie. Pozdrawiam.

Ewa Podyma